ROZDZIAŁ 2
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Utrafię, patrzcie!... at! do tej czaszki, między rogi... raz, dwa!...

Wszyscy zwrócili uwagę na potężną czaszkę łosią wiszącą wprost Ranickiego; on zaś wyciągnął rękę. Pistolet chwiał mu się w dłoni.

- Trzy! - wykrzyknął Kmicic.

Strzał huknął, izba napełniła się dymem prochowym.

- Chybił, chybił! ot, gdzie dziura! - wołał Kmicic ukazując ręką na ciemną ścianę, z której kula odłupała wiór jaśniejszy.

- Do dwóch razy sztuka!

- Nie!... dawaj mnie! - wołał Kulwiec.

W tej chwili wpadła na odgłos strzału przerażona czeladź.

- Precz! precz! - krzyknął Kmicic. - Raz! dwa! trzy!..

Znów huknął strzał, tym razem drzazgi posypały się z kości.

- A dajcie i nam pistolety! - zakrzyknęli wszyscy naraz.

I zerwawszy się poczęli grzmocić pięściami po karkach pachołków, chcąc ich do pośpiechu zachęcić. Nim upłynął kwadrans, cała izba grzmiała wystrzałami. Dym przesłonił światło świec i postacie strzelających. Hukom wystrzałów towarzyszył głos Zenda, który krakał jak kruk, kwilił jak sokół, wył jak wilk, ryczał jak tur. Co chwila przerywał mu świst kul; drzazgi leciały z czaszek, wióry ze ścian i z ram portretów; w zamieszaniu postrzelano i Billewiczów, a Ranicki wpadłszy w furię siekł ich szablą.

Zdumiona i wylękła czeladź stała jakby w obłąkaniu, poglądając wytrzeszczonymi oczyma na tę zabawę, która do napadu tatarskiego była podobna. Psy poczęły wyć i szczekać. Cały dom zerwał się na nogi. Na podwórzu zebrały się kupki ludzi. Dziewki dworskie biegły pod okna i przykładając twarze do szyb, płaszcząc nosy spoglądały, co się dzieje we środku.

Dojrzał je na koniec pan Zend; świstnął tak przeraźliwie, że aż w uszach wszystkim zadzwoniło, i krzyknął:

- Mości panowie! sikorki pad oknami! sikorki!

- Sikorki ! sikorki !

- Dalej w pląsy! - wrzeszczały niesforne głosy.

Pijana czereda skoczyła przez sień na ganek. Mróz nie otrzeźwił głów dymiących. Dziewczęta krzycząc wniebogłosy rozbiegły się po całym podwórzu; oni zaś gonili je i każdą schwytaną odprowadzali do izby. Po chwili poczęły się pląsy wśród dymu, złamków kości, wiórów, wokół stołu; na którym porozlewane wino utworzyło całe jeziora.

Tak to bawili się w Lubiczu pan Kmicic i jego dzika kompania.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 - 


  Dowiedz się więcej
1  Bitwa warszawska w „Potopie” – opis
2  Aleksandra Billewiczówna - charakterystyka
3  „Potop” jako powieść pisana „ku pokrzepieniu serc”



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 2







    Tagi: