ROZDZIAŁ 4
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Uważcie, mości panowie - mówił Kokosiński - jakie tu chłopy rosłe; jeden w drugiego jak tur, a każdy wilkiem patrzy.

- Żeby nie ten wzrost i żeby nie szabliska, można by ich wziąć za chamów - rzekł Uhlik.

- Obaczcie no te szablice! czyste powyrki, jak mi Bóg miły! - zauważył Ranicki. - Chciałbym się z którym poprobować!

Tu pan Ranicki począł gołą dłonią szermować.

- On by tak, ja bym tak! On by tak, ja bym tak - i szach!

- Łatwo sobie możesz owo gaudium uczynić - zauważył Rekuć. - Z nimi nie trzeba wiele.

- Wolałbym się ja z tymi oto dziewczętami poprobować! - rzekł nagle Zend.

- Świece, nie panny! - wykrzyknął z zapałem Rekuć.

- Co waść mówisz: świece? - sosny! A pyski u każdej jakoby krokoszem malowane.

- Ciężko i na szkapie usiedzieć na taki widok!

Tak rozmawiając wyjechali z zaścianka i znów ruszyli rysią. Po pół godziny drogi przybyli do karczmy zwanej Doły, która leżała na pół drogi między Wołmontowiczami i Mitrunami. Butrymi i Butrymówny zatrzymywali się w niej zwykle, idąc i wracając z kościoła, aby odpocząć i rozgrzać się w czasie mrozów. Toteż przed zajazdem spostrzegli kawalerowie kilkanaście sani wysłanych grochowinami i tyleż koni posiodłanych.

- Napijmy się gorzałki, bo zimno! - rzekł Kokosiński.

- Nie zawadzi! - odparł chór jednogłośny.

Zsiedli z koni, zostawili je u słupów, a sami weszli do szynkownej izby, ogromnej i ciemnej. Zastali tu moc ludzi. Szlachta, siedząc na ławach lub stojąc gromadkami przed szynkwasem, popijała piwo grzane, a niektórzy krupniczek warzony z masła, miodu, wódki i korzeni. Sami to byli Butrymowie, chłopy duże, ponure i tak małomówne, że w izbie prawie nie słychać było gwaru. Wszyscy ubrani w szare kapoty z samodziału albo rosieńskiego pakłaku, podbite baranami, w pasy skórzane, przy szablach w czarnych żelaznych pochwach; przez tę jednostajność ubioru czynili pozór wojska. Ale byli to po części ludzie starzy, od lat sześćdziesięciu, lub wyrostkowie, do dwudziestu. Ci dla omłotów zimowych w domach zostali; reszta, mężczyźni w sile wieku, ruszyli do Rosień.

Ujrzawszy orszańskich kawalerów odsunęli się trochę od szynkwasu i poczęli im się przypatrywać. Piękny moderunek żołnierski podobał się tej wojowniczej szlachcie; czasem też który słowo puścił. "To z Lubicza?"- "Tak, pana Kmicicowa kompania!" - "To ci?" - "A jakże!"

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 - 


  Dowiedz się więcej
1  Motyw rycerza w „Potopie”
2  Zagłoba - charakterystyka
3  Biografia Henryka Sienkiewicza



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 4







    Tagi: