ROZDZIAŁ 4
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Kawalerowie pili gorzałkę, ale krupniczek zbyt pachniał. Zwietrzył go pierwszy Kokosiński i kazał dać. Obsiedli tedy stół, a gdy przyniesiono dymiący saganek, poczęli pić spoglądając na izbę, na szlachtę i przymrużając oczy, bo w izbie było ciemnawo. Okna śnieg zasuł, a długi, niski otwór gruby, w której palił się ogień, pozasłaniały całkiem jakieś figury plecami ku izbie odwrócone.

Kiedy już krupnik począł krążyć w żyłach kawalerów, roznosząc po ich ciałach ciepło przyjemne, ożywiły im się zaraz humory, strapione po przyjęciu w Wodoktach, i Zend począł nagle krakać jak wrona, tak dokładnie, że wszystkie twarze zwróciły się ku niemu.

Kawalerowie śmieli się, szlachta poczęła się zbliżać, rozweselona, zwłaszcza młodsi, potężni wyrostkowie o szerokich barach i pucołowatych policzkach. Siedzące przy grubie przed ogniem postacie odwróciły się ku izbie i Rekuć pierwszy dostrzegł, iż były to niewiasty.

A Zend zamknął oczy i krakał, krakał - nagle przestał, i po chwili obecni usłyszeli głos duszonego przez psy zająca; zając beczał w ostatniej agonii, coraz słabiej, ciszej, potem zawrzasnął rozpaczliwie i zamilkł na wieki - a na jego miejscu rogacz odezwał się potężnie, jak z rykowiska.

Butrymowie stali zdumieni, chociaż Zend już przestał. Spodziewali się jeszcze co usłyszeć, ale tymczasem usłyszeli tylko piskliwy głos Rekucia:

- Sikorki siedzą wedle gruby!

- A prawda! - rzekł Kokosiński przysłaniając oczy ręką.

- Jako żywo! - przywtórzył Uhlik - jeno w izbie tak ciemno, żem nie mógł rozeznać.

- Ciekaw jestem, co one tu robią?

- Może na tańce przychodzą.

- A poczekajcie, spytam ! - rzekł Kokosiński.

I podniósłszy głos pytał:

- Miłe niewiasty, a cóże tam czynicie wedle gruby?

- Nogi grzejem! - ozwały się cienkie głosy.

Wówczas kawalerowie wstali i zbliżyli się do ogniska. Siedziało przy nim na długiej ławie z dziesięć niewiast, starszych i młodszych, trzymających bose nogi na klocu leżącym wedle ognia. Z drugiej strony kloca suszyły się przemokłe od śniegu buty.

- To waćpanny nogi grzejecie? - pytał Kokosiński.

- Bo zmarzły.

- Bardzo grzeczne nóżki! -zapiszczał Rekuć pochylając się ku klocowi.

- At! odczep się waszmość - rzekła jedna z szlachcianek.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 - 


  Dowiedz się więcej
1  Janusz Radziwiłł - charakterystyka
2  Dzieje Andrzeja Kmicica
3  Cechy pozytywne i negatywne szlachty polskiej w „Potopie”



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 4







    Tagi: