ROZDZIAŁ 5
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Panienka ! - wołał - jakiś człek stuka; otwierać czy nie?

- Samli jest?

- Sam.

- Idź, otwórz!

Pachołek skoczył, ona zaś chwyciwszy świecę przeszła do izby jadalnej, za nią panna Franciszka i wszystkie prządki.

Zaledwie zdołała postawić świecę na stole, gdy w sieni dał się słyszeć szczęk żelaznej zawory, skrzypienie otwieranych drzwi i przed oczyma niewiast ukazał się pan Kmicic, straszny, czarny od dymu, krwawy, zadyszany i z obłąkaniem w oczach.

- Koń mi pod lasem padł! - krzyknął - ścigają mnie!..

Panna Aleksandra utkwiła weń oczy:

- Waść spaliłeś Wołmontowicze?

- Ja!... Ja!...

Chciał coś dalej mówić, gdy wtem od strony drogi i lasu doszedł odgłos okrzyków i tętent koni, który zbliżał się z nadzwyczajną szybkością.

- Diabli po mą duszę!... dobrze! - krzyknął jakby w gorączce Kmicic.

Panna Aleksandra w tejże chwili zwróciła się do prządek:

- Jeśli będą pytać, powiedzieć, że nie masz tu nikogo, a teraz do czeladnej i ze światłem tu przyjść!...

Po czym do Kmicica:

- Waść tam! - rzekła ukazując na przyległą izbę.

I prawie przemocą wepchnąwszy go przez otwarte drzwi, zamknęła je natychmiast.

Tymczasem zbrojni ludzie zapełnili podwórzec i w mgnieniu oka Butrymi, Gościewicze, Domaszewicze i inni wpadli do domu. Ujrzawszy pannę wstrzymali się w izbie jadalnej - ona zaś stojąc ze świecą w ręku zamykała sobą drogę do dalszych drzwi.

 

- Ludzie ! co się dzieje? czego tu chcecie? - pytała nie mrużąc oczu przed groźnymi spojrzeniami i złowrogim blaskiem gołych szabel.

- Kmicic spalił Wołmontowicze! - krzyknęła chórem szlachta. - Pomordował mężów, niewiasty, dzieci! Kmicic to uczynił!...

- My ludzi jego wybili! - rozległ się głos Butryma Józwy - a teraz jego głowy chcemy!...

- Jego głowy! krwi! Rozsiekać zbójcę!

- Gońcie go! - zawołała panna. - Czegóż tu stoicie? gońcie!

- Zali nie tu się schronił? My konia pod lasem znaleźli...

- Nie tu! Dom był zawarty! Szukajcie w stajniach i oborach.

- W las uszedł! - zawołał jakiś szlachcic. - Hejże, panowie bracia!

- Milczeć! - huknął potężnym głosem Józwa Butrym. Po czym zbliżył się do panny.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 - 


  Dowiedz się więcej
1  Droga Kmicica do Częstochowy
2  Kompozycja Potopu
3  Materiał źródłowy powieści



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 5







    Tagi: