ROZDZIAŁ 7
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Przyjdź waćpanna do siebie, Bóg wejrzał na niewinność... Jesteś wolna i możesz wracać do Wodoktów.

Tym razem w spojrzeniu Billewiczówny więcej było przytomności. Powstawszy ze skrzyni strząsnęła w tył włosy i spytała :

- Kto waćpan jesteś?

- Michał Wołodyjowski, pułkownik dragoński wojewody wileńskiego.

- Słyszałam bitwę... strzały?... Mów waćpan...

- Tak jest. My to przyszli waćpannie na ratunek...

Billewiczówna oprzytomniała zupełnie.

- Dziękuję waści! - rzekła pospiesznie cichym głosem, w którym przebijał się śmiertelny niepokój. - A z tamtym co się stało?...

- Z Kmicicem? Nie bój się waćpanna: leży bez duszy na podwórzu... i jam to, nie chwaląc się, sprawił.

Wołodyjowski wyrzekł to z pewną chełpliwością, ale jeśli spodziewał się podziwu, to zawiódł się srodze. Billewiczówna nie odrzekła ani słowa, natomiast zachwiała się na nogach i rękoma poczęła szukać oparcia za sobą, na koniec siadła ciężko na tejże samej skrzyni, z której przed chwilą się podniosła.

Rycerz poskoczył ku niej żywo.

- Co waćpannie jest?

- Nic... nic... Czekaj waść... pozwól... To pan Kmicic zabity?...

- Co mnie pan Kmicic! - przerwał Wołodyjowski - tu o waćpannę chodzi!

Wówczas siły jej nagle wróciły, bo się podniosła znowu i spojrzawszy mu wprost w oczy, wykrzyknęła z gniewem, zniecierpliwieniem i rozpaczą:

- Na Boga żywego, odpowiadaj! zabity?..

- Pan Kmicic ranny - odpowiedział zdumiony pan Wołodyjowski.

- Żyje?...

- Żyje.

- Dobrze I Dziękuję waści...

I chwiejnym jeszcze krokiem skierowała się ku drzwiom. Wołodyjowski stał przez chwilę ruszając mocno wąsikami i kręcąc głową; następnie mruknął sam do siebie:

- Zali mi ona dziękuje za to, że Kmicic ranny, czy za to, że żyje?

I wyszedł za nią. Zastał ją w przyległej izbie sypialnej, stojącą pośrodku, jakby skamieniałą. Czterech szlachty wnosiło właśnie Kmicica; dwóch pierwszych, postępując bokiem, ukazało się we drzwiach, a między ich rękoma zwieszała się ku ziemi blada głowa pana Andrzeja, z zamkniętymi oczyma i soplami czarnej krwi we włosach.

- Wolno tam ! - mówił idący za nimi Krzych Domaszewicz - wolno przez próg. Niech mu tam który głowę podtrzyma. Wolno!...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Postawa Polaków wobec najazdu Szwedów
2  Janusz Radziwiłł - charakterystyka
3  Zagłoba - charakterystyka



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 7







    Tagi: