ROZDZIAŁ 7
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Oczy Marysi poczęły wilgotnieć, aż w końcu łzami wezbrały, które wypłynęły na rumiane jagody.

- Waćpan pójdziesz i zapomnisz, a my tu już chyba poschniemy. Któż nas tu będzie bronił od napastników?

- Pojadę, ale wdzięczność zachowam. Rzadko tak uczciwych ludzi jak w Pacunelach!... Waćpanny zawsze się tego Kmicica boicie?

- Pewnie, że się boimy. Dzieci nim tu matki straszą jak wilkołakiem.

- Nie wróci on już, a choćby i wrócił, nie będzie miał ze sobą tych swawolników, którzy, miarkując z tego, co ludzie mówią, gorsi byli od niego. Szkoda to nawet jest, że tak dobry żołnierz tak się splamił i sławę, i majętność utracił.

- I pannę.

- I pannę. Siła o niej dobrego powiadają. - Po całych dniach ona, nieboga, teraz jeno płacze i płacze...

- Hm! - rzekł pan Wołodyjowski - przecie nie po Kmicicu płacze?

- Kto to wie! - rzekła Marysia.

- To tym gorzej dla niej, bo on już nie wróci; pan hetman odesłał część laudańskich do domu, to i siły teraz są. Bez sądu byśmy go zaraz rozsiekali. Musi on o tym wiedzieć, że laudańscy wrócili, i ani nosa nie pokaże.

- Mają podobno nasi znowu ruszyć - rzekła Terka - bo jeno na krótko dostali do domu pozwolenie.

- E! - rzecze pan Wołodyjowski - hetman rozpuścił ich, bo pieniędzy w skarbie nie masz. Desperacja prawdziwa! Gdy ludzie najpotrzebniejsi, to trzeba ich odsyłać... Ale już dobranoc waćpannom, czas spać. A niech się tam której pan Kmicic z mieczem ognistym nie przyśni...

To rzekłszy pan Wołodyjowski wstał z ławy i zabierał się do odejścia, ale zaledwie uczynił krok ku alkierzowi, kiedy nagle uczynił się hałas w sieni i głos jakiś począł krzyczeć za drzwiami przeraźliwie:

- Hej tam! na miłosierdzie boskie! otwórzcie prędzej, prędzej!...

Dziewczęta przeraziły się okropnie; pan Wołodyjowski skoczył po szablę do alkierza, ale nie zdołał jeszcze z nią wrócić, gdy Terka odsunęła i do izby wpadł nieznany człek, który rzucił się do nóg rycerza.

- Ratunku, jaśnie pułkowniku!...panna porwana!...

- Jaka panna?

- W Wodoktach...

- Kmicic! - wykrzyknął pan Wołodyjowski.

- Kmicic! - zawołały dziewczęta.

- Kmicic! - powtórzył posłaniec.

- Ktoś ty jest? - pytał pan Wołodyjowski.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Bogusław Radziwiłł - charakterystyka
2  Obraz Szwedów ukazany w „Potopie”
3  Droga Kmicica do Częstochowy



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 7







    Tagi: