ROZDZIAŁ 15
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- To cztery przy księciu.

- I artyleria pod panem Korfem: dwa regimenty.

- Oj! coś dużo!

- I Kmicicowa chorągiew, okrutnie okryta... sześćset ludzi.

- A Kmicic po której stronie?

- Nie wiem.

- Nie widzieliście go? Rzucił wczoraj buławę czy nie rzucił?

- Nie wiemy.

- Kto tedy przeciw księciu? jakie chorągwie?

- Naprzód widocznie ci Węgrzyni. Ludzi dwieście. Potem kupa luźnego towarzystwa spod buławy Mirskiego i Stankiewicza. Szlachty trochę... i Kmicic, ale ten niepewny.

- Bodaj go!... Na miłość boską... Mało!... Mało!...

- Ci Węgrzyni za dwa pułki staną. Stary żołnierz i wyćwiczony! Czekajcie no... Lonty zapalają u armat, na bitwę się zanosi...

Skrzetuscy milczeli, Zagłoba kręcił się jak w gorączce.

- Bijże zdrajców! Bij psubratów! Ej, Kmicic! Kmicic! Wszystko od niego zależy. Śmiałyż to żołnierz?

- Jak diabeł... Gotów na wszystko.

- Nie może być inaczej, tylko on po naszej stronie stanie.

- Bunt w wojsku! Ot, do czego hetman doprowadził! - zakrzyknął Wołodyjowski.

- Kto tu buntownik? Wojsko czy hetman, który się przeciwko własnemu panu zbuntował? - pytał Zagłoba.

- Bóg to osądzi. Czekajcie. Znowu tam jakiś ruch. Część dragonii Charłampowej staje przy Węgrach. Sama dobra szlachta w tym regimencie służy. Słyszycie, jak krzyczą?

- Pułkowników! Pułkowników! - wołały groźne głosy z podwórca.

- Panie Michale! na rany boskie, krzyknij im, żeby posłali po twoją chorągiew i po towarzystwo pancerne i husarskie.

- Cicho waść!

Zagłoba sam począł krzyczeć:

- A poślijcie po resztę polskich chorągwi i w pień zdrajców!

- Cicho, waść!

Nagle, nie na podwórzu, ale na tyłach zamku zabrzmiała krótka, urwana salwa muszkietów...

- Jezus Maria! - krzyknął Wołodyjowski.

- Panie Michale, co to jest?

- Rozstrzelali niezawodnie Stachowicza i dwóch oficerów, którzy poszli w deputacji - mówił gorączkowo Wołodyjowski. - Nie może inaczej być! - Męko Pana naszego! Tedy żadnej klemencji nie można się spodziewać.

Huk wystrzałów zgłuszył dalszą rozmowę. Pan Michał chwycił konwulsyjnie za kratę i przycisnął do niej czoło, ale przez chwilę nic nie mógł dojrzeć prócz, nóg szkockich piechurów ustawionych tuż za oknem. Salwy muszkietów stały się coraz gęstsze, na koniec ozwały się i armaty. Suche uderzenia kul o ścianę nad piwnicą słychać było doskonale jakoby uderzenia gradu. Zamek trząsł się w posadach.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Potop” – główna problematyka
2  Archaizmy w „Potopie”
3  Postawa Polaków wobec najazdu Szwedów



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 15







    Tagi: