ROZDZIAŁ 17
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Dalibóg! oczom się wierzyć nie chce - mówił Stanisław Skrzetuski.

Wtem żołnierze spostrzegli, co się stało. Uczynił się między nimi gwar. Jedni przez drugich biegli do wozu i wybałuszali oczy na widok swego komendanta przybranego w wielbłądzią burkę, w rysi kołpaczek i uśpionego głęboko.

Wachmistrz począł go szarpać bez ceremonii.

- Panie komendancie! panie komendancie!

- Ja jestem Kowalski... a to pani Kowalska - mruczał pan Roch.

- Panie komendancie, więzień uciekł!

Kowalski siadł na wozie i otworzył oczy.

- Czego?...

- Więzień uciekł, ten gruby szlachcic, który z panem komendantem rozmawiał!

Oficer oprzytomniał.

- Nie może być! - zakrzyknął przerażonym głosem. - Jak to?! Co się stało? Jakim sposobem uciekł?

- W hełmie i w opończy pana komendanta; żołnierze go nie poznali, noc była ciemna.

- Gdzie mój koń? - krzyknął Kowalski.

- Nie ma konia. Ów szlachcic właśnie na nim uciekł.

- Na moim koniu?

- Tak jest!

Kowalski wziął się za głowę.

- Jezusie Nazareński! Królu żydowski!...

Po chwili krzyknął:

- Dawajcie tego psiawiarę, tego takiego syna, który mu konia podał!

- Panie komendancie! Żołnierz nic nie winien. Noc była ciemna, choć w pysk daj, a on zdjął waszej mości hełm i opończę. Przejeżdżał tuż koło mnie i jam nie poznał. Żeby wasza mość nie była siadała na wóz, nie mógłby on tego dokazać.

- Bijże mnie! bijże mnie! - wołał nieszczęśliwy oficer.

- Co czynić, wasza mość?

- Bij go! łapaj!

- To się na nic nie zdało. On na koniu waszej mości, a to najlepszy koń. Nasze zdrożone okrutnie, on zaś o pierwszych kurach umknął. Nie zgonim!

- Szukaj wiatru w polu! - rzekł Stankiewicz.

Kowalski zwrócił się ku więźniom z wściekłością.

- Waszmościowie pomogliście mu do ucieczki! Ja waściom!..

Tu złożył olbrzymie pięści i począł zbliżać się ku nim.

Wtem Mirski rzekł groźnie:

- Nie krzycz waść i bacz, że do starszych od siebie mówisz!

Pan Roch drgnął i mimo woli wyprostował się, bo rzeczywiście jego powaga wobec takiego Mirskiego była żadna i wszyscy owi jeńcy przenosili go o głowę godnością i znaczeniem.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 - 


  Dowiedz się więcej
1  Pozostałe części Trylogii
2  Biografia Henryka Sienkiewicza
3  Typy narracji w Potopie



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 17







    Tagi: