ROZDZIAŁ 17
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Pan Kowalski porozumiał się z oficerem, oznajmił się, kto jest, dokąd jedzie, kogo prowadzi, i zażądał, by oficer przyłączył swoich ludzi do jego dragonów dla większego bezpieczeństwa w podróży. Ale oficer odpowiedział, że ma rozkaz jak najdalej w głąb kraju dotrzeć, aby się o jego stanie przekonać, że przeto nie może do Birż wracać; natomiast upewnił, iż droga wszędy bezpieczna, bo małe oddziały wysłane z Birż przebiegają kraj we wszystkich kierunkach, niektóre zaś aż do Kiejdan są ekspediowane. Wypocząwszy tedy dobrze aż do północy i konie, wielce zdrożone, popasłszy ruszył pan Roch wraz ze swymi więźniami w dalszą drogę, skręcając z Szawel na wschód przez Johaniszkiele i Poswót ku Birżom, aby dostać się na prosty gościniec idący z Upity i Poniewieża.

- Jeśli pan Zagłoba przyjdzie nam na ratunek - rzekł o świtaniu Wołodyjowski -to na tym gościńcu najłacniej mu będzie drogę zastąpić, bo z Upity już mógł nadążyć.

- Może on tam gdzie czyha! - rzekł Stanisław Skrzetuski.

- Miałem nadzieję, pókim Szwedów nie zobaczył - odpowiedział Stankiewicz - ale teraz już mi się wydaje, że nie masz dla nas rady...

- Głowa Zagłoby w tym, żeby ich ominąć albo okpić, a on to potrafi.

- Jeno że kraju nie zna...

- Ale ludzie laudańscy znają, bo pieńkę i wańczos, i smołę aż do Rygi wożą, a w mojej chorągwi takich nie brak.

- Muszą już Szwedzi koło Birż wszystkie miasteczka zajmować.

- Piękni żołnierze - ci, którycheśmy w Szawlach widzieli, trzeba przyznać - mówił mały rycerz - chłop w chłopa na schwał!... Uważaliście przy tym, jakie konie mają spasłe?

- To inflanckie konie, nader silne - rzekł Mirski. - I nasze towarzystwo husarskie i pancerne w Inflanciech szuka koni, bo to u nas szkapiny drobne.

- Gadaj mi waść o szwedzkiej piechocie! - wtrącił Stankiewicz. - Jazda, choć wspaniałą czyni postać, mniej cnotliwa. Bywało, że jak nasza chorągiew, a zwłaszcza z poważnego znaku, runie na tych rajtarów, to i dwóch pacierzy nie wytrzymają.

- Waszmościowie jużeście ich kosztowali za dawnych czasów - odrzekł mały rycerz - a ja jeno muszę ślinę łykać. To mówię waćpaństwu, gdym ich teraz w Szawlach ujrzał i te ich żółte brody jako kądziele, aż mi mrówki zaczęły po palcach chodzić. Ej, radaż by dusza do raju, a tu siedź na wozie i zdychaj!...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 - 


  Dowiedz się więcej
1  Droga Kmicica do Częstochowy
2  Postawa Polaków wobec najazdu Szwedów
3  Wątek romansowo-przygodowy w "Potopie"



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 17







    Tagi: