ROZDZIAŁ 22
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Ma wasza książęca mość rację! - odrzekł Szczaniecki. - Kubek w kubek to samo powiadali Radziejowski i Opaliński pod Ujściem. Cieszmy się, mości panowie! Na pohybel Janowi Kazimierzowi!...

To rzekłszy pan Szczaniecki odsunął z łoskotem krzesło, wstał i wyszedł z sali.

- Win najlepszych, jakie są w piwnicach! - zakrzyknął książę.

Pan marszałek pobiegł spełnić rozkazy. W sali zawrzało jak w ulu. Gdy pierwsze wrażenie minęło, szlachta poczęła rozprawiać nad wiadomościami i dyskutować. Wypytywano pana Suchańca o szczegóły z Podlasia i przyległego Mazowsza, które już Szwedzi zajęli.

Po chwili wtoczono do sali smoliste ankary i poczęto odbijać w nich gwoździe. Humory ożywiły się i stopniowo stawały się coraz lepsze.

Coraz częstsze głosy jęły powtarzać: "Stało się! nie ma już rady!" - "Może będzie lepiej! Trzeba się zgodzić z fortuną!" - "Książę nie da nas ukrzywdzić!" - "Lepiej nam niż innym... Niech żyje Janusz Radziwiłł, wojewoda nasz, hetman i książę!"

- Wielki książę litewski! - krzyknął znowu pan Jurzyc.

Ale tym razem nie odpowiedziało mu już milczenie ani śmiech - owszem, kilkadziesiąt zachrypłych gardzieli ryknęło naraz:

- Życzym tego! Z serca i duszy życzym! Niech nam żyje! Niech panuje!

Magnat wstał z twarzą czerwoną jak szmat purpurowy.

- Dziękuję wam, panowie bracia!... - rzekł poważnie.

W sali od świateł i oddechów ludzkich uczyniło się duszno jak w łaźni.

Panna Aleksandra przechyliła się przez Kmicica ku miecznikowi rosieńskiemu.

- Słabo mi - rzekła - chodźmy stąd.

Jakoż twarz jej była blada, a na czole lśniły krople potu.

Lecz miecznik rosieński rzucił niespokojnym wzrokiem na hetmana w obawie, czy mu porzucenie stołu nie będzie za złe poczytane. W polu był to odważny żołnierz, lecz z całej duszy bał się Radziwiłła.

Tymczasem, na domiar złego hetman rzekł w tej chwili :

- Wróg mój, kto ze mną wszystkich toastów do dna nie spełni, bom dziś wesół!

- Słyszałaś? - rzekł miecznik.

- Stryju, ja nie mogę dłużej, mnie słabo! - rzekła błagalnym głosem Oleńka.

- To odejdź sama - odpowiedział miecznik.

Panna wstała usiłując wymknąć się tak, aby niczyjej uwagi nie zwrócić; lecz sił jej brakło i chwyciła w niemocy za poręcz krzesła.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 - 


  Dowiedz się więcej
1  Dzieje Andrzeja Kmicica
2  Typy narracji w Potopie
3  Cechy gatunkowe „Potopu”



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 22







    Tagi: