ROZDZIAŁ 25
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Żołnierze zauważyli także, iż spod kaftana wyglądał mu brzeg drucianej kolczugi, jak gdyby wybierał się na bitwę. Szablę też miał przypiętą wysoko, by łatwiej było chwycić za rękojeść; twarz miał dość spokojną, ale surową i groźną.

Rzuciwszy okiem na żołnierzy, czy gotowi i zbrojni należycie, siadł na koń i cisnąwszy dukata gospodarzowi wyjechał z zajazdu,

Soroka jechał przy nim, trzej inni z tyłu, prowadząc zapasowego konia.

Wkrótce znaleźli się na rynku napełnionym przez wojska Bogusława. Ruch już był między nimi, bo widocznie przyszły rozkazy, aby się gotowano do drogi. Jazda dociągała popręgów u siodeł i kiełznała konie, piechota rozbierała muszkiety stojące w kozłach przed domami, do wozów zakładano konie.

Kmicic obudził się jakoby z zamyślenia.

- Słuchaj, stary - rzekł do Soroki - wszakże to od starościńskiego dworu gościniec idzie dalej, nie trzeba wracać przez rynek?

- A gdzie pojedziem, panie pułkowniku?

- Do Dębowej!

- To właśnie z rynku wedle dworu trzeba przejeżdżać. Rynek zostanie za nami.

- Dobrze! - rzekł Kmicic.

Po chwili mruknął sam do siebie półgłosem:

- Ej, żeby tamci żyli teraz! Mało ludzi na taką imprezę, mało!

Tymczasem przejechali rynek i poczęli skręcać ku starościńskiemu domowi, który leżał o półtora stai dalej nad drogą.

- Stój! - rzekł nagle Kmicic.

Żołnierze stanęli, on zaś zwrócił się ku nim.

- Gotowiście na śmierć? - spytał krótko.

- Gotowi - odpowiedzieli chórem orszańscy zabijakowie.

- Leźliśmy Chowańskiemu w gardło i nie zjadł nas... Pamiętacie?

- Pamiętamy!

- Trzeba się dziś ważyć na wielkie rzeczy... Uda się, to miłościwy król nasz panów z was poczyni... Ja w tym!... Nie uda się, pójdziecie na pal!

- Co się nie ma udać! - rzekł Soroka, którego oczy poczęły błyskać jak u starego wilka.

- Uda się! - powtórzyli trzej inni: Biłous, Zawratyński i Lubieniec.

- Musimy porwać księcia koniuszego! - rzekł Kmicic.

I umilkł chcąc zbadać wrażenie, jakie szalona myśl uczyni na żołnierzy. A oni umikli także i patrzyli w niego jak w tęczę, tylko wąsiska ruszały im się i tylko twarze stały się groźne i zbójeckie.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 - 


  Dowiedz się więcej
1  Potop - cytaty
2  Szczegółowy plan wydarzeń
3  Bogusław Radziwiłł - charakterystyka



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 25







    Tagi: