ROZDZIAŁ 4
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Kmicic wąsy gryzł, bo go pusty śmiech brał; więc twarz mu drgała, a zarazem i krzywił się, bo od czasu do czasu od przyschniętej rany boleści go brały.

Nieznajomy mówił dalej:

- Przyjąć cię tam przyjmą, bo ludzi potrzebują, a zresztą udałeś mi się waćpan i biorę cię pod opiekę, przy której i promocji możesz być pewien.

Tu młodzieńczyk podniósł z dumą pucołowatą twarz i począł ręką po wąsikach się gładzić; wreszcie rzekł:

- Chceszli być moim rękodajnym? Szablę będziesz za mną nosił i nad czeladzią miał dozór.

Kmicic nie wytrzymał i parsknął szczerym, wesołym śmiechem, aż mu wszystkie zęby. Zabłysły.

- Czego się wasze śmiejesz? - pytał nieznajomy marszcząc brwi.

- To z ochoty do tej służby.

Lecz młody personat obraził się na dobre i rzekł:

- Głupi, kto waćpana tych manier nauczył, i bacz, z kim mówisz, abyś w konfidencji miary nie przebrał.

- Wasza mość wybaczy - rzekł wesoło Kmicic - bo właśnie nie wiem, przed kim stoję.

Młody pan wziął się w boki:

- Jestem pan Rzędzian z Wąsoszy - rzekł z dumą. Kmicic otwierał już usta, ażeby powiedzieć swoje przybrane nazwisko, gdy wtem Biłous wszedł spiesznie do izby.

- Panie komen...

Tu urwał żołnierz, powstrzymany groźnym wzrokiem Kmicica, zmieszał się, zaciął i wreszcie wykrztusił z wysileniem:

- Proszę waszmości, ludzie jacyś jadą.

- Skąd?

- Od Szczuczyna.

Teraz pan Kmicic stropił się nieco, ale pokrywając prędko pomieszanie, odparł:

- A mieć się na baczności. Duża kupa idzie?

- Będzie z dziesięć koni.

- Bandoleciki mieć gotowe. Ruszaj!

Po czym, gdy żołnierz wyszedł, zwrócił się do pana Rzędziana z Wąsoszy i rzekł:

- Czy aby nie Szwedzi?

- Przecie ku nim waćpan idziesz - odparł pan Rzędzian, który od niejakiego czasu poglądał ze zdziwieniem na młodego szlachcica - więc prędzej, później musisz ich spotkać.

- Wolałbym też Szwedów aniżeli jakowych hultajów, których wszędy pełno... Kto jedzie z końmi, musi zbrojno jechać i mieć się na baczeniu, bo okrutnie to łasa rzecz.

- Jeżeli prawda, że w Szczuczynie stoi pan Wołodyjowski - odparł Rzędzian - to pewnie jego podjazd. Nim się zakwaterują, chcą się przekonać, czyli kraj bezpieczny, bo ze Szwedami o miedzę trudno by spokojnie usiedzieć.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 - 


  Dowiedz się więcej
1  Typy narracji w Potopie
2  Postawa Polaków wobec najazdu Szwedów
3  Potop - streszczenie „w pigułce”



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 4







    Tagi: