ROZDZIAŁ 8
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Na Boga! o jakichże zamysłach przeciw zdrowiu naszego eks-króla wasza książęca mość mówisz? Kto je czyni? Gdzie się takowe monstrum w polskim narodzie znaleźć mogło?... To się, jako żywo, od początku świata w Rzeczypospolitej nie przygodziło!

Bogusław zwiesił głowę.

- Nie dawniej jak miesiąc temu - rzekł ze smutkiem w głosie - gdym z Podlasia do Prus elektorskich, do Taurogów jechał, przybył do mnie jeden szlachcic... z zacnego domu... Szlachcic ów, nie znając widać moich prawdziwych dla pana naszego miłościwego afektów, myślał, żem mu wrogiem jako inni. Owóż za znaczną nagrodę obiecywał mi pojechać na Śląsk, porwać Jana Kazimierza i żywego lub umarłego Szwedom wydać...

Wszyscy oniemieli ze zgrozy.

- A gdym z gniewem i abominacją takową propozycję odrzucił - kończył Bogusław - ów człek z miedzianym czołem rzekł mi: "Pojadę do Radziejowskiego, ten kupi i od funta złotem mi zapłaci..."

- Nie jestem eks-królowi przyjacielem - rzekł Janusz - ale gdyby mnie kto podobną propozycję uczynił, kazałbym go bez sądu pod murem postawić, a sześciu muszkieterów naprzeciw.

- W pierwszej chwili i ja chciałem tak postąpić - odparł Bogusław - ale rozmowa była na cztery oczy i dopieroż by krzyczano na tyraństwo a na samowolę Radziwiłłów! Nastraszyłem go jeno, że i Radziejowski, i król szwedzki, ba, sam Chmielnicki nawet, pewnie by go za to gardłem skarał słowem, doprowadziłem owego zbrodniarza do tego, że się zamysłu wyrzekł.

- Nic to, nie trzeba go było żywym puszczać, bo najmniej pala był wart! - zawołał Korf.

Bogusław zwrócił się nagle do Janusza.

- Mam też nadzieję, że go kara nie minie, i pierwszy wnoszę, by zwykłą śmiercią nie zginął, a wasza książęca mość sam jeden możesz go ukarać, bo to twój dworzanin i twój pułkownik...

- Na Boga! mój dworzanin?... Mój pułkownik? Co za jeden?!... Kto?... Mów wasza książęca mość!

- Zwie się Kmicic! - rzekł Bogusław.

- Kmicic?!... - powtórzyli wszyscy w przerażeniu.

- To nieprawda! - krzyknęła nagle Billewiczówna wstając z krzesła z iskrzącymi oczyma i falującą piersią.

Nastało głuche milczenie. Jedni nie ochłonęli jeszcze po strasznej Bogusławowej nowinie, drudzy zdumieli się nad zuchwalstwem tej panny, która śmiała młodemu księciu fałsz w oczy zadać; miecznik rosieński począł bełkotać: "Oleńka! Oleńka!" - a Bogusław przyoblekł twarz w smutek i rzekł bez gniewu:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 - 


  Dowiedz się więcej
1  Potop - cytaty
2  Geneza Potopu
3  Potop – streszczenie szczegółowe



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 8







    Tagi: