ROZDZIAŁ 9
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Tu szlachcic urwał i spojrzał niespokojnie na pana Kmicica.

- Ale waszmość powiadasz się być z Prus Książęcych, toś sam może luter?

- Niech mnie Bóg od tego uchroni - odrzekł pan Andrzej.

- Z Prus jestem, ale z rodu od wieków katolickiego, bo my do Prus z Litwy przyszli.

- To chwała Najwyższemu, bom się zląkł. Mój mospanie, quod attinet Litwy, i tam dysydentów nie brak, i naczelnika swego potężnego w Radziwille mają, który tak wielkim zdrajcą się okazał, że chyba z jednym Radziejowskim w paragon wejść może.

- Bogdaj mu diabli duszę z gardła wyciągnęli, nim Nowy Rok nadejdzie! - krzyknął z zawziętością Kmicic.

- Amen! - odrzekł szlachcic - jeszcze i jego sługom, jego pomocnikom, jego katom, o których aż tu do nas wieści zabiegły, a bez których nie byłby on się ważył na zgubę tej ojczyzny.

Kmicic pobladł i nie odrzekł ani słowa. Nie wypytywał też, nie śmiał pytać, o jakich to pomocnikach, sługach i katach ów szlachcic prawi.

Jadąc wolno, dojechali późnym wieczorem do Pułtuska; tam wezwano Kmicica do biskupiego pałacu, alias zamku, żeby się komendantowi opowiedział.

- Dostawiam konie wojskom jego szwedzkiej miłości - rzekł pan Andrzej - i mam kwity, z którymi do Warszawy po pieniądze jadę.

Pułkownik Izrael (tak nazywał się ów komendant) uśmiechnął się pod wąsami i rzekł:

- O, spiesz się waść, spiesz się, a weź z powrotem wóz, abyś miał na czym owe pieniądze odwozić.

- Dziękuję za radę - odrzekł pan Andrzej - i tak rozumiem, że wasza miłość drwi sobie ze mnie... Ale ja po swoje pojadę, choćby mi do samego króla jegomości jechać przyszło!

- Jedź, swego nie daruj! - rzekł Szwed - wcale grzeczna kwota ci się należy.

- Przyjdzie taki czas, że mi zapłacicie! - odrzekł wychodząc Kmicic. W samym mieście trafił znów na uroczystości, bo uciecha z powodu wzięcia Krakowa trzy dni trwać miała. Dowiedział się jednak, że w Przasnyszu przesadzono może umyślnie tryumf szwedzki; pan kasztelan kijowski nie dostał się wcale do niewoli, ale uzyskał prawo wyjścia z wojskiem, bronią i zapalonymi lontami przy działach z miasta. Mówiono, że miał się udać na Śląsk. Niewielka to była pociecha, ale zawsze pociecha.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 - 


  Dowiedz się więcej
1  Aleksandra Billewiczówna - charakterystyka
2  Potop – streszczenie szczegółowe
3  Kompozycja Potopu



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 9







    Tagi: