ROZDZIAŁ 12
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Alboś to nie słyszał o tych zamiarach? - odrzekł Zagłoba. - Alboż to nie powiedział, że mamy iść popioły wileńskie pomścić?... Powiadali na niego, że Wilno zrabował, a on chce pokazać, że nie tylko cudzego nie potrzebuje, ale i swoje gotów jeszcze oddać... Piękna to ambicja, panie Janie. Daj nam, Boże, więcej takich senatorów!

Tak rozmawiając znaleźli się znowu na dziedzińcu zamkowym, na który wjeżdżały co chwila to oddziały konnych wojsk, to gromady zbrojnej szlachty, to kolaski wiozące personatów okolicznych z żonami i dziećmi. Postrzegłszy to pan Michał pociągnął wszystkich ze sobą do bramy, aby się wjeżdżającym przypatrywać.

- Kto wie, panie Michale, dziś twój fortunny dzień... Może tu i żona dla ciebie pomiędzy tymi szlachciankami jedzie - rzekł pan Zagłoba. - Obacz! ot, jakaś kolaska odkryta się tu zbliża, a w niej coś białego siedzi...

- Nie panna to jeszcze jedzie, ale ten, który mi może ślub z nią dać odrzekł bystrooki pan Wołodyjowski - gdyż z daleka poznaję, że to ksiądz biskup Parczewski nadjeżdża z księdzem Białozorem, archidiakonem wileńskim.

- Zali oni księcia, choć kalwina, odwiedzają?

- Cóż mają czynić? Gdy tego potrzeba dla spraw publicznych, muszą ze sobą politykować.

- Ej, rojno też tu! ej, gwarno! - rzekł z radością pan Zagłoba. - Człowiek już zardzewiał na wsi jak stary klucz w zamku... Tu się lepsze czasy przypomną. Szelmą jestem, jeżeli dzisiaj do jakiej dziewki-gładyszki w zaloty się nie puszczę!

Dalsze słowa pana Zagłoby przerwali żołnierze trzymający straż w bramie, którzy, wypadłszy z odwachu, stanęli w dwa szeregi na przyjęcie księdza biskupa; on zaś przejechał czyniąc krzyż ręką na obie strony, błogosławiąc żołnierzy i zebraną w pobliżu szlachtę.

- Polityczny to pan, książę - rzekł Zagłoba - że tak księdza biskupa honoruje, chociaż sam zwierzchności kościelnej nie uznaje... Dałby Bóg, żeby to był pierwszy krok do nawrócenia.

- E! nie będzie z tego nic. Niemało o to starań czyniła pierwsza jego żona i nic nie wskórała, aż umarła ze zmartwienia... Ale czemu to Szkoty z warty nie schodzą? Widać, znowu ktoś godny będzie przejeżdżał.

Jakoż w dalekości ukazał się cały orszak zbrojnych żołnierzy.

- To dragony Ganchofa, poznaję - rzekł Wołodyjowski - ale jakieś karety w środku idą!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 - 


  Dowiedz się więcej
1  Kmicic - charakterystyka
2  Postawa narodu polskiego wobec najazdu Szwedów
3  Dzieje Andrzeja Kmicica



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 12







    Tagi: