ROZDZIAŁ 17
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Mirski, Stankiewicz, Oskierko! - ozwały się głosy.

- Wołodyjowski, Jan Skrzetuski, Stanisław Skrzetuski, Zagłoba! -odpowiedzieli nasi rycerze.

- Czołem! czołem!

- Czołem! W zacnej kompanii pojedziem. A gdzie nas wiozą, nie wiecie waszmościowie?

- Jedziecie waszmościowie do Birż! - rzekł Kowalski.

To powiedziawszy dał rozkaz. Konwój pięćdziesięciu dragonów otoczył wóz i ruszyli.

Więźniowie poczęli rozmawiać z cicha.

- Szwedom nas wydadzą! - rzekł Mirski. - Tegom się spodziewał.

- Wolę siedzieć między nieprzyjaciółmi niż między zdrajcami! - odpowiedział Stankiewicz.

- A ja bym wolał kulą w łeb! - zawołał Wołodyjowski - niż siedzieć z założonymi rękami w czasie takiej wojny nieszczęsnej.

- Nie bluźń, panie Michale - odpowiedział Zagłoba - bo z woza, byle pora sposobna przyszła, możesz dać nura, z Birż także, a z kulą we łbie ciężko uciekać. Ale ja wiedziałem z góry, że się na to ten zdrajca nie ośmieli.

- Radziwiłł by się nie miał na co ośmielić! - rzekł Mirski. - Widać, żeś waść z daleka przyjechał i że jego nie znasz. Komu on zemstę poprzysięże, ten jakoby był już w grobie, a nie pamiętam przykładu, żeby komu najmniejszą krzywdę odpuścił.

- A tak i nie śmiał na mnie podnieść ręki! - odpowiedział Zagłoba. - Kto wie, czy nie mnie i waszmościowie szyje zawdzięczacie.

- A to jakim sposobem?

- Bo mnie chan krymski okrutnie miłuje za to, żem spisek na jego szyję odkrył, gdym w niewoli w Krymie siedział. A i nasz pan miłościwy Joannes Casimirus także się we mnie kocha. Nie chciał, taki syn, Radziwiłł, z dwoma potentatami zadzierać, gdyż i na Litwie mogliby go dosięgnąć.

- I! Co waćpan gadasz! Nienawidzi on króla, jak diabeł święconej wody, i jeszcze by był na waści zawziętszy, gdyby wiedział, żeś królowi konfident - odpowiedział Stankiewicz.

- A ja tak myślę - rzekł Oskierko - że nie chciał hetman sam naszą krwią się mazać, żeby odium na siebie nie ściągnąć, ale przysiągłbym, że ten oficer wiezie rozkaz do Szwedów w Birżach, żeby nas natychmiast rozstrzelali.

- Oj! - rzekł Zagłoba.

Umilkli na chwilę; tymczasem wóz wtoczył się już na rynek kiejdański. Miasto spało, w oknach nie było świateł, jeno psy przed domami ujadały zapalczywie na przeciągający orszak.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 - 


  Dowiedz się więcej
1  Ramowy plan wydarzeń
2  Materiał źródłowy powieści
3  Janusz Radziwiłł - charakterystyka



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 17







    Tagi: