ROZDZIAŁ 20
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Tak jest! - rzekł Wołodyjowski.

- Winien on i zasłużył na to, co go spotkało! - rzekł Stanisław Skrzetuski - ale wolałbym, żeby na jego miejscu był Radziwiłł albo Opaliński!... och, Opaliński!!

- Jak dalece winien, to w tym macie waćpanowie najlepszy dowód - wtrącił Oskierko - że ta panna, której był narzeczonym, słowa dla niego nie znalazła. Uważałem ci ja dobrze, iż w męce była, ale milczała, bo jak tu za zdrajcą się ujmować?!

- A miłowała go niegdyś szczerze, wiem o tym! - rzekł miecznik.- Pozwólcie waćpaństwo, że pójdę obaczyć, co się tam z nią dzieje, boć to dla niewiasty ciężki termin.

- A szykuj się waćpan do drogi! - zawołał mały rycerz - bo my, jeno koniom wytchniemy, ruszamy dalej. Za blisko tu Kiejdany, a Radziwiłł musiał tam już wrócić.

- Dobrze! - rzekł szlachcic.

I wyszedł z komnaty.

Po chwili rozległ się jego krzyk przeraźliwy. Rycerze skoczyli za głosem, nie rozumiejąc, co się stało, zbiegła się też służba ze światłem, i ujrzano pana miecznika dźwigającego Oleńkę, którą był znalazł leżącą bez zmysłów na podłodze.

Wołodyjowski skoczył mu pomagać a obaj złożyli ją na sofie, nie dającą znaków życia. Zaczęto cucić. Nadbiegła stara klucznica z kordiałami i wreszcie panienka otworzyła oczy.

- Nic tu po waćpanach - rzekła stara klucznica. - Idźcie do tamtej izby, a my damy już sobie rady.

Miecznik wyprowadził gości.

- Wolałbym, żeby tego wszystkiego nie było - mówił skłopotany gospodarz. - Waszmościowie moglibyście zabrać ze sobą tego nieszczęśnika i gdzieś tam po drodze go zgładzić, a nie u mnie. Jakże tu teraz jechać, jak uciekać, gdy dziewka ledwie żywa?... Gotowa się rozchorować.

- Stało się - rzekł Wołodyjowski. - Wsadzim pannę w kolaskę, bo uciekać waćpaństwo musicie, gdyż zemsta radziwiłłowska nikogo nie oszczędza.

- Może też i panna do sił wprędce przyjdzie? - rzekł Jan Skrzetuski.

- Kolaska wygodna jest gotowa i zaprzężona, bo Kmicic ją ze sobą przyprowadził - rzekł Wołodyjowski. - Idź waćpan, panie mieczniku, powiedz pannie, jak się rzecz ma i że nie można ucieczki zwłóczyć, niech siły zbierze. My musimy jechać, a do jutra rana mogą tu radziwiłłowscy nadciągnąć.

- Prawda - rzekł miecznik - idę!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 - 


  Dowiedz się więcej
1  Powieść historyczna
2  Potop – streszczenie szczegółowe
3  Pozostałe części Trylogii



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 20







    Tagi: