ROZDZIAŁ 20
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Kmicic pokłonił mu się i rzekł:

- Dawno chciałem waszmości dobrodziejowi złożyć służby powinne, ale wcześniej w tych niespokojnych czasach nie mogłem, chociaż pewnie na chęci mi nie brakło.

- Wielcem waszmości wdzięczny i proszę do komnat - odpowiedział pan miecznik gładząc czuba na głowie, co zwykł był czynić, gdy był zmieszany lub siebie niepewien.

I usunął się ode drzwi, ażeby gościa puścić naprzód.

Kmicic zaś przez chwilę nie chciał wejść pierwszy, i kłaniali się sobie wzajem w progu; wreszcie pan Andrzej wziął krok przed miecznikiem i po chwili znaleźli się w komnacie.

Zastali tam dwóch szlachty: jeden, człek w sile wieku, był pan Dowgird z Plemborga, bliski sąsiad Billewiczów, drugi - pan Chudzyński, dzierżawca z Ejragoły. Kmicic zauważył, że ledwie usłyszeli jego nazwisko, gdy twarze im się zmieniły i najeżyli się obaj jako brytany na widok wilka; on zaś spojrzał na nich wyzywająco, po czym postanowił sobie udawać, że ich nie widzi.

Nastało kłopotliwe milczenie.

Pan Andrzej poczynał się niecierpliwić i wąsy gryzł, goście spoglądali wciąż na niego spode łba, a pan miecznik czub gładził.

- Napijesz się waszmość z nami szklaneczkę ubogiego, szlacheckiego miodu - rzekł wreszcie, ukazując na gąsiorek i szklanki. - Proszę! Proszę!...

- Napiję się z waszmość panem! - rzekł dość szorstko Kmicic.

Pan Dowgird i Chudzyński poczęli sapać biorąc odpowiedź za pogardę dla siebie, ale nie chcieli w przyjacielskim domu kłótni zaraz od początku zaczynać i to jeszcze z zawadiaką mającym straszną sławę na całej Żmudzi.

Jednakże jątrzyło ich to lekceważenie.

Tymczasem pan miecznik zaklaskał w dłonie na pachołka i kazał mu podać czwartą szklenicę, następnie nalał ją, podniósł swoją do ust i rzekł:

- W ręce waszmości... Rad waćpana widzę w domu moim.

- Rad bym szczerze; by tak było!

- Gość gościem... - odrzekł sentencjonalnie pan miecznik.

Po chwili, poczuwając się widocznie jako gospodarz do obowiązku podtrzymania rozmowy, spytał:

- A co słychać w Kiejdanach? Jakże zdrowie pana hetmana?

- Nietęgie, panie mieczniku dobrodzieju - odpowiedział Kmicic - i w tych niespokojnych czasach nie może inaczej być... Siła zmartwień i zgryzot ma książę.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Potop” jako powieść pisana „ku pokrzepieniu serc”
2  Potop - problem gatunku
3  Potop - bohaterowie



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 20







    Tagi: