ROZDZIAŁ 20
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Tego waszmość pan nie mów, gdyż zwyczajna to rzecz, że się sąsiedzi odwiedzają, jeno książę chwili wolnej nie ma, więc tak mi rzekł: "Wytłumacz mnie przed Billewiczem, że sam do niego nie mogę, ale niech on do mnie przyjeżdża z krewną, i to koniecznie zaraz, bo jutro lub pojutrze nie wiem, gdzie będę!" Ot, masz waszmość, z zaprosinami przyjeżdżam i cieszę się, żeście oboje państwo w dobrym zdrowiu, bo gdym tu zajechał, pannę Aleksandrę we drzwiach widziałem, jeno że znikła zaraz jako tuman na łące.

- Tak jest - rzekł miecznik - sam ją wysłałem, by wyjrzała, kto przyjechał.

- Czekam na odpowiedź, panie mieczniku dobrodzieju! - rzekł Kmicic.

W tej chwili pachołek wniósł światło i postawił je na stole; przy blasku świec widać było twarz pana miecznika zmieszaną bardzo.

- Zaszczyt to dla mnie niemały - rzekł - ale... zaraz nie mogę... Widzisz waszmość, że mam gości... Zechciej mnie przed księciem hetmanem wyekskuzować...

- Już też, panie mieczniku, zgoła to nie przeszkoda, bo przecież ichmościowie księciu panu ustąpią.

- Sami mamy języki w gębie i możemy za siebie odpowiadać! - rzekł pan Chudzyński.

- Nie czekając, co kto o nas postanowi! - dodał pan Dowgird z Plemborga.

- Widzisz, panie mieczniku - odrzekł Kmicic udając, że bierze za dobrą monetę burkliwe słowa szlachty - wiedziałem, że polityczni to kawalerowie. Zresztą, by im w czym nie ubliżyć, proszę ich także w imieniu księcia do Kiejdan.

- Zbytek łaski! - odrzekli obaj - mamy co innego do roboty.

Kmicic spojrzał na nich szczególnym wzrokiem, a potem rzekł zimno, jak gdyby do czwartej jakiejś osoby:

- Gdy książę prosi, nie wolno odmawiać!

Na to tamci podnieśli się z krzeseł.

- Więc to przymus? - rzekł pan miecznik.

- Panie mieczniku dobrodzieju - odparł żywo Kmicic. - Tamci ichmościowie pojadą, czy chcą, czy nie chcą, bo mnie się tak spodobało, ale względem waszmości nie chcę siły używać i proszę najuprzejmiej, byś woli księcia zadość uczynić raczył. Ja jestem na służbie i mam rozkaz waćpana przywieźć, ale póki nie stracę nadziei, że prośbą coś wskóram, póty prosić nie przestanę... i na to waszmości przysięgam, że włos ci tam z głowy nie spadnie. Książę chce się rozmówić z tobą i chce, abyś w tych czasach niespokojnych, w których nawet chłopstwo w kupy zbrojne się zbiera i rabuje, w Kiejdanach zamieszkał. Ot, cała rzecz! Będziesz tam waćpan traktowany z należytym szacunkiem, jako gość i przyjaciel, dajęć na to parol kawalerski.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 - 


  Dowiedz się więcej
1  Materiał źródłowy powieści
2  „Potop” – główna problematyka
3  Szczegółowy plan wydarzeń



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 20







    Tagi: