ROZDZIAŁ 25
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- To mi go lepiej przedaj.

- Nie może być, bo to byłoby, jakobym przyjaciela przedawał. Mało sto razy mnie ten koń z największego ukropu wyniósł, gdyż i tę ma cnotę, że w bitwie kąsa nieprzyjaciół okrutnie.

- Takiż to zacny koń? - pytał z żywym zajęciem książę Bogusław.

- Czy zacny? Gdybym był pewien, że się wasza książęca mość nie rozgniewa, tedybym sto czerwonych złotych stawił, że nie przymierzając i wasza książęca mość nie posiada takiego w swoich stajniach.

- Może i ja bym stawił, gdyby nie to, że nie pora dziś konie w zawód puszczać. Chętnie go przechowam, chociaż jeśli mi się uda, wolałbym kupić. Ale gdzież się owo dziwo znajduje?

- A ot, przed kołowrotem ludzie go trzymają! Ale że dziwo, to dziwo, bo nie koloryzując sułtan może takiego konia pozazdrościć. Nietutejszy on - natolski, jeno myślę, że i w Natolii jeden się taki utrafił.

- To pójdźmy obaczyć.

- Służę waszej książęcej mości.

Książę wziął kapelusz i wyszli.

Przed kołowrotem ludzie Kmicicowi trzymali dwa zapasowe, całkiem osiodłane konie, z których jeden, istotnie bardzo rasowy, czarny jak kruk, ze strzałką na czole i białą pęciną u nogi włócznej, zarżał lekko na widok swego pana.

- To ten! zgaduję! - rzekł książę Bogusław. - Nie wiem, czy takie dziwo, jakeś mówił, ale istotnie zacny koń.

- A przeprowadzić no go! - krzyknął Kmicic. - Albo nie! czekaj, ja sam siądę!

Żołnierze podali konia i pan Andrzej siadłszy począł go objeżdżać wedle kołowrotu. Pod biegłym jeźdźcem koń wydał się jeszcze dwakroć piękniejszy. Śledziona grała w nim, gdy szedł rysią, oczy wypukłe nabrały blasku, i zdawało się, że chrapami wyrzuca ogień wewnętrzny, a grzywę wiatr mu rozwiał. Pan Kmicic zataczał koła, zmieniał chody, na koniec najechał tuż na księcia, tak że chrapy konia nie były dalej jak o krok od jego twarzy, i krzyknął:

- Alt!

Koń wsparł się czterema nogami i stanął jak wryty.

- A co? - rzekł Kmicic.

- Jak to powiadają: oczy i nogi jelenia, chód wilka, chrapy łosia, a pierś niewiasty! - rzekł książę Bogusław. - Jest wszystko, co potrzeba. I komendę rozumie niemiecką?

- Bo go objeżdżał mój kawalkator, Zend, który był Kurlandczyk.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 - 


  Dowiedz się więcej
1  Motyw rycerza w „Potopie”
2  „Potop” – główna problematyka
3  Potop - bohaterowie



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 25







    Tagi: