ROZDZIAŁ 1
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Jedźcie w swoją drogę, nic tu po was!

- Zamknij pysk i do chaty prowadź, póki prosim. A nie widzisz, chamie, że rannego wieziem!

- Coście za jedni?

- Pilnuj, abym ci z rusznicy nie odpowiedział. Lepsi od ciebie, parobku! Prowadź do chaty, a nie, to cię we własnej smole ugotujem.

- Jeden się przed wami nie obronię, ale będzie nas więcej. Gardła wy tu położycie!

- Będzie i nas więcej, prowadź!

- To i chodźcie, nie moja sprawa.

- Co masz jeść dać, to daj - i gorzałki. Pana wieziemy, który zapłaci.

- Byle stąd żyw wyjechał.

Tak rozmawiając weszli do chaty, w której na kominie palił się ogień, a z garnków postawionych na trzonie rozchodził się zapach duszonego mięsiwa. Izba była dość przestronna. Soroka zaraz na wstępie zauważył, iż pod ścianami stało sześć tapczanów okrytych obficie baranimi skórami.

- To tu jakaś kompanija mieszka - mruknął do towarzyszów. Podsypać rusznice i czuj duch! Tego chama pilnować, by nie umknął. Niechże dzisiejszej nocy kompanija śpi na dworze, bo my z izby nie ustąpim.

- Panowie nie przyjadą dziś - rzekł smolarz.

- To i lepiej, bo nie będziem się o kwaterę spierali, a jutro sobie pojedziem - odparł Soroka - tymczasem wykiń mięsiwo na misę, bośmy głodni, i koniom owsa nie żałuj.

- A skąd by tu owsa wziąść przy smolarni, wielmożny panie żołnierzu?

- Słyszeliśmy konie pod szopą, to musi być i owies; smołą ich nie żywisz.

- To nie moje konie.

- Czy twoje, czy nie twoje, jeść muszą jako i nasze. Żywo, chłopie! Żywo! jeśli ci skóra miła.

Smolarz nie odrzekł nic. A tymczasem żołnierze złożyli śpiącego pana Andrzeja na tapczanie - po czym sami zasiedli do wieczerzy i jedli chciwie duszone mięsiwo wraz z bigosem, którego obszerny sagan znalazł się na kominie. Były także i jagły, a w komorze, przy izbie, znalazł Soroka spory gąsiorek gorzałki.

Jednakże sam z lekka się tylko zakropił i żołnierzom pić nie dał, bo postanowił mieć się przez noc na baczności. Ta opróżniona chata z tapczanami na sześciu mężów i z szopą, w której rżało stado koni, wydała mu się dziwną i podejrzaną. Sądził po prostu, że to jest schronisko zbójeckie, tym bardziej że w tej samej komorze, z której wyniósł gąsiorek, odkrył sporo oręża pozawieszanego na ścianach i beczkę prochu oraz rozmaite rupiecie, widocznie w dworach szlacheckich porabowane. Na wypadek gdyby nieobecni mieszkańcy tej chaty wrócili, nie można było spodziewać się od nich nie tylko gościnności, ale nawet miłosierdzia; zamierzył więc Soroka zająć zbrojną ręką chatę i trzymać się w niej przemocą lub drogą układów.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 - 


  Dowiedz się więcej
1  Bitwa warszawska w „Potopie” – opis
2  Powieść historyczna
3  Potop - problem gatunku



Komentarze
artykuł / utwór: ROZDZIAŁ 1







    Tagi: